Home Gym ma jedną przewagę nad najlepszym klubem fitness w mieście. Jest kilkanaście metrów od Ciebie.
Nie musisz pakować torby, jechać samochodem, szukać miejsca parkingowego ani czekać, aż ktoś skończy robić curls w racku, którego potrzebujesz do przysiadów. Schodzisz do garażu, włączasz światło, muzykę i zaczynasz trening. Pod warunkiem, że naprawdę chce Ci się tam schodzić.
Bo między garażem, do którego ktoś wstawił ławkę, sztangę i kilka talerzy, a dobrze zaprojektowanym Home Gymem jest ogromna różnica. Ten pierwszy pozwala ćwiczyć. Ten drugi sprawia, że zaczynasz szukać powodów, żeby zrobić jeszcze jeden trening.
Dobry Home Gym projektuje się wokół treningu, nie katalogu ze sprzętem. Najpierw sposób, w jaki ćwiczysz. Dopiero później rack, ławka, hantle i reszta wyposażenia.
Najpierw trening, później sprzęt
Największy błąd przy urządzaniu domowej siłowni? Zakupy. Rack. Ławka. Gryf olimpijski. Hantle. Wyciąg. AirBike. Bieżnia. Może jeszcze maszyna na nogi, bo akurat pojawiła się w dobrej cenie. Po kilku miesiącach masz sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy złotych i coraz mniej miejsca, żeby go używać.
Home Gym powinien powstawać odwrotnie. Najpierw zastanów się, jak naprawdę trenujesz. Jeżeli podstawą Twojego treningu jest squat, bench i deadlift, potrzebujesz zupełnie innego garażu niż ktoś robiący głównie trening funkcjonalny.
Trenujesz kulturystycznie? Przyda się więcej hantli, regulowana ławka, wyciąg i miejsce na maszyny. CrossFit? Zostaw więcej pustej podłogi, pomyśl o drążku, wall ballu, skrzyniach, ergometrach i miejscu, gdzie możesz rzucić sztangę bez zastanawiania się, co właśnie stało się z posadzką. A może Home Gym ma po prostu zastąpić komercyjną siłownię i korzystają z niego dwie osoby? Wtedy trzeba znaleźć kompromis.
Nie projektujemy pomieszczenia wokół listy sprzętu. Projektujemy je wokół treningu.
Rack ustawia cały garaż
W dobrze wyposażonym Home Gymie rack często jest największym i najważniejszym elementem. I właśnie dlatego jego lokalizacji nie warto zostawiać na koniec. Trzeba uwzględnić nie tylko wymiary samej konstrukcji. Potrzebujesz przestrzeni przed nią, miejsca na ławkę, swobodnego załadunku talerzy i możliwości operowania gryfem. Standardowy gryf olimpijski ma około 220 cm długości. To oznacza, że postawienie racka 20 cm od bocznej ściany może wyglądać dobrze na projekcie, ale przy zmianie talerzy szybko zacznie irytować.
Liczy się również sufit. Przy niskim garażu trzeba sprawdzić wysokość racka, możliwość wykonywania podciągania oraz overhead press. Jeżeli planujesz platformę albo grubą gumową podłogę, kilka dodatkowych centymetrów też potrafi mieć znaczenie.
Czasem lepszym rozwiązaniem od pełnego power racka jest half rack. W naprawdę małej przestrzeni świetnie sprawdzają się konstrukcje składane do ściany. Nie wybieramy więc największej klatki, jaka zmieści się w pomieszczeniu.
Wybieramy taką, przy której da się normalnie trenować.
Podłoga w Home Gymie nie jest dekoracją
Jeżeli kiedykolwiek odkładałeś 180 kg w martwym ciągu trochę szybciej, niż planowałeś, wiesz, dlaczego ten temat jest ważny. Podłoga musi chronić zarówno sprzęt, jak i to, co znajduje się pod nim. Najczęściej dobrym wyborem jest guma o odpowiedniej grubości. W strefach ciężkiego treningu można dodatkowo wykonać platformę pod martwy ciąg albo wzmocnić fragment podłogi.
Nie wszędzie jednak potrzebujesz tego samego. Pod rackiem i w strefie wolnego ciężaru wymagania są inne niż pod bieżnią. Jeszcze inne w miejscu przeznaczonym na mobility. Warto więc podzielić Home Gym na strefy zamiast automatycznie wykładać całe pomieszczenie najgrubszą gumą, jaką znajdziesz.
Jest jeszcze jedna rzecz - zapach. Najtańsze maty gumowe potrafią pachnieć jak sklep z oponami przez naprawdę długi czas. W pomieszczeniu gospodarczym można to przeżyć. W garażu połączonym z domem zaczyna mieć znaczenie. Dlatego materiał warto obejrzeć, dotknąć i powąchać przed zamówieniem kilkudziesięciu metrów.
Ciężary można odkładać delikatnie. Tylko po co projektować podłogę z takim założeniem? Strefa wolnego ciężaru powinna być przygotowana na trening, pot, magnezję i sztangę, która czasem wraca na ziemię szybciej, niż planowałeś.
Talerze ważą więcej, niż wygląda na Instagramie
Przechowywanie sprzętu jest jednym z najbardziej niedocenianych elementów domowej siłowni. Na początku problemu nie ma. Masz gryf, dwie pary bumperów i kilka hantli. Później dochodzą kolejne talerze. Drugi gryf. Pas. Gumy. Łańcuchy. Uchwyty do wyciągu. Kettle. Rolki. Magnezja. Sztanga safety squat bar, którą przecież absolutnie musiałeś kupić.
I nagle połowa tego leży pod ścianą. Dobry Home Gym powinien mieć zaplanowane miejsce na sprzęt od początku. Talerze można przechowywać na racku albo dedykowanych trzpieniach. Gryfy pionowo lub poziomo na ścianie. Hantle na stojaku. Akcesoria przy wyciągu.
Drobne rzeczy warto schować w szufladach lub pojemnikach. Najważniejsza zasada jest bardzo podobna do warsztatu: rzeczy, których używasz podczas jednego ćwiczenia, powinny znajdować się tam, gdzie tego ćwiczenia wykonujesz. Nikt nie chce chodzić na drugi koniec garażu po hantle między seriami.
Lustro nie służy tylko do flexowania
Chociaż nie będziemy udawać, że to nie jest jedna z jego funkcji. Duże lustro potrafi jednak zrobić dla Home Gymu znacznie więcej. Pozwala kontrolować pozycję przy części ćwiczeń, wizualnie powiększa pomieszczenie i odbija światło. W małym garażu różnica potrafi być ogromna.
Nie musi przy tym zajmować każdej ściany. Lepiej umieścić lustro tam, gdzie rzeczywiście będzie przydatne. Przy strefie hantli, wyciągu albo miejscu do pozowania może mieć sens. Za rackiem nie zawsze jest najlepszym wyborem.
Trzeba też uważać z montażem. Garaż, ciężary rzucane na podłogę i ogromna tafla szkła zamontowana byle jak - brzmi jak kiepskie połączenie.
To samo pomieszczenie może mieć tryb „sprzątam” i tryb „dzisiaj robimy MAKSY”. Dobre oświetlenie Home Gymu daje mocne światło wtedy, kiedy go potrzebujesz, i klimat wtedy, kiedy zaczyna się właściwy trening.
Światło może zrobić z garażu miejsce, w którym chce się trenować
Temperatura barwowa, kierunek światła i jego rozmieszczenie naprawdę wpływają na odbiór pomieszczenia. I tutaj można się trochę pobawić. Do sprzątania czy prac technicznych przydaje się mocne, równomierne światło ogólne. Do treningu nie zawsze chcesz mieć nad głową odpowiednik hali produkcyjnej.
W Home Gymie świetnie działają osobne sceny. Jedna jasna i praktyczna. Druga treningowa - bardziej kontrastowa, z mocniejszym światłem w strefie ciężarów. Trzecia może wykorzystywać LED-y, podświetlenie ścian, logo albo światło ambientowe.
Jeżeli lubisz taki klimat, heksagonalne lampy sufitowe również mają tutaj swoje miejsce. Trzeba tylko pamiętać, że charakterystyczny plaster miodu nie zastępuje projektu oświetlenia. Wchodzisz na ciężki trening nóg? Odpalasz odpowiednią scenę, playlistę i pomieszczenie zmienia charakter. Brzmi jak detal. Po stu treningach przestaje nim być.
Audio w domowej siłowni jest ważniejsze niż telewizor
Jedna z największych przyjemności posiadania własnego Home Gymu? Nikt nie wybiera muzyki za Ciebie. Możesz zrobić ciężkie przysiady przy Metallice, techno, Taco Hemingwayu albo soundtracku z Króla Lwa. Nie oceniamy.
Dlatego zamiast stawiać przypadkowy głośnik Bluetooth na półce, warto pomyśleć o audio jako części pomieszczenia. Głośniki można wkomponować w zabudowę lub zamontować pod sufitem. Sterowanie muzyką może być częścią Smart Home, podobnie jak oświetlenie. Telewizor też może mieć sens.
Zwłaszcza przy cardio. Godzina Zone 2 na rowerku wygląda zupełnie inaczej, kiedy przed sobą masz duży ekran. Ale jeżeli miałbym wybierać? Najpierw dobre audio.
Wentylacja. Temat, który zaczynasz doceniać przy trzeciej serii przysiadów
Garaż często projektowany jest dla samochodu, nie dla człowieka robiącego interwały na AirBike’u. Latem szybko robi się gorąco. Zimą może być odwrotnie. Do tego dochodzi wilgoć. Jeżeli Home Gym ma być używany przez cały rok, trzeba o tym pomyśleć. Czasem wystarczy dobra wentylacja i możliwość przewietrzenia pomieszczenia. W bardziej rozbudowanym garażu sens może mieć klimatyzacja albo dodatkowe ogrzewanie.
Szczególnie jeżeli trening odbywa się rano przed pracą albo późnym wieczorem. Bo o ile pierwsze pięć minut w garażu przy 8 stopniach można potraktować jako element budowania charakteru, przy kolejnych treningach zaczyna się po prostu szukać wymówki.
A własna siłownia ma wymówki eliminować.
Nie potrzebujesz wszystkich maszyn
Tutaj łatwo wpaść w pułapkę. Masz jeszcze dwa wolne metry ściany, więc może hack squat? Potem pojawia się leg extension. Potem pec deck. Po chwili Home Gym zaczyna przypominać magazyn sprzętu fitness.
Maszyny są świetne. Sam bardzo chętnie przewidziałbym dla nich miejsce, jeżeli rzeczywiście wynikają z treningu właściciela. Ale metr kwadratowy domowej siłowni jest cenny. Dobre stanowisko z rackiem, wyciągiem, ławką i hantlami pozwala zrobić ogromną część treningu siłowego na stosunkowo niewielkiej powierzchni.
Dopiero później warto dodawać sprzęt specjalistyczny. Masz duży garaż i kochasz hack squat? Jasne. Wstawiamy. Nigdy nie robisz cardio, ale bieżnia wygląda profesjonalnie na wizualizacji? Zostawmy tam wolną podłogę.
A CO jeśli Home Gym zajmuje tylko część garażu?
To bardzo ciekawy przypadek, bo domowa siłownia wcale nie musi oznaczać oddania całego garażu pod trening. Możesz nadal parkować tam samochód. Albo motocykl. Albo jedno i drugie. Wtedy projekt zaczyna przypominać trochę Tetrisa dla dorosłych.
Trzeba dokładnie określić przestrzeń potrzebną do otwierania drzwi samochodu, przejścia wokół niego i wjazdu do garażu. Dopiero pozostały obszar można sensownie przeznaczyć na trening. I tutaj świetnie sprawdzają się rozwiązania, które potrafią zniknąć.
Składany rack na ścianie. Ławka przechowywana pionowo. Gryfy zawieszone na uchwytach. Talerze przy ścianie. Składane stanowisko do ćwiczeń. Akcesoria schowane w płytkiej zabudowie. W ciągu kilku minut garaż może przejść z trybu parkingowego w treningowy.
W takim układzie szczególnie ważna jest podłoga. Nie każda powierzchnia przeznaczona pod Home Gym dobrze znosi codzienny wjazd mokrego, brudnego samochodu. Można więc wydzielić strefę treningową albo zastosować rozwiązanie odporne na oba sposoby użytkowania.
Podobnie z motocyklem. Moto może stać obok racka i wyglądać świetnie, ale trzeba zostawić sobie przestrzeń na bezpieczne operowanie gryfem. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujesz podczas ciężkiego squatu, jest świadomość, że dwa kroki za Tobą stoi twoja perełka - Ducati.
Garaż nie musi mieć jednej funkcji. Musi mieć dobrze zaplanowane funkcje.
Nie musisz wybierać między samochodem a Home Gymem. Dobrze zaprojektowany garaż może rano być parkingiem, wieczorem pełnoprawną siłownią, a przez resztę czasu robić jedno i drugie.
Home Gym może być częścią większej przestrzeni
I tutaj robi się jeszcze ciekawiej. Wyobraź sobie garaż, w którym z jednej strony stoi samochód albo motocykl, na drugiej znajduje się pełnoprawna strefa treningowa, a między nimi zabudowa z lodówką, audio i miejscem na rzeczy. To nie jest już siłownia wciśnięta do garażu.
To jest prywatna przestrzeń zbudowana wokół rzeczy, które lubisz robić. Możesz rano zrobić trening. Wieczorem zejść wyczyścić motocykl. W weekend usiąść ze znajomym przy samochodzie. Właśnie takie garaże interesują nas najbardziej.
Czy warto kupować sprzęt używany?
Zdecydowanie. Sprzęt siłowy jest pod tym względem wyjątkowo wdzięczny. Porządny stalowy rack nie staje się nagle bezużyteczny dlatego, że ktoś zrobił na nim pięć tysięcy przysiadów. To samo dotyczy żeliwnych talerzy, gryfów dobrej klasy czy wielu maszyn ze stosem.
Na rynku wtórnym można znaleźć bardzo dobry sprzęt komercyjny w cenie nowego wyposażenia klasy domowej. Ale warto wiedzieć, czego szukać. Przy gryfach sprawdzamy prostoliniowość, tuleje i stan radełkowania. Przy ławkach stabilność konstrukcji i tapicerkę. Przy maszynach linki, łożyska, prowadnice i dostępność części.
Przy regulowanych hantlach czy bardziej skomplikowanych urządzeniach mechanicznych ryzyko jest większe. Nie wszystko musi być nowe. Ma być dobre.
Sprzęt możemy dobrać razem z całym Home Gymem
W GarageClub nie musimy kończyć pracy na podłodze, lustrach i zabudowie. Możemy również pomóc dobrać wyposażenie samej siłowni. Rack, ławkę, gryfy, obciążenie, hantle, wyciąg, maszyny, cardio i akcesoria. Nie chodzi przy tym o wrzucenie do projektu najdroższych urządzeń, jakie uda się znaleźć.
Jeżeli trenujesz od dziesięciu lat, prawdopodobnie bardzo dobrze wiesz, czego lubisz używać. Wtedy naszym zadaniem jest zbudowanie przestrzeni wokół Twojego sprzętu i planu treningowego. Jeżeli dopiero kompletujesz własny Home Gym, możemy przejść przez ten proces razem.
Budżet lepiej wydać na dobry rack, ławkę i gryf niż na pięć efektownych urządzeń, które za rok będą służyć jako wieszak na ręcznik.
Ile miejsca potrzeba na Home Gym?
Mniej, niż mogłoby się wydawać. Na kilku metrach kwadratowych można stworzyć bardzo podstawowe stanowisko treningowe. Przy kilkunastu metrach zaczyna się już robić naprawdę ciekawie. Jeżeli mamy do dyspozycji większy garaż, można rozdzielić strefę wolnego ciężaru, maszyny, cardio i miejsce do mobility.
Ale sam metraż niewiele mówi. Dziesięć dobrze zaprojektowanych metrów może być wygodniejsze niż dwadzieścia zastawionych przypadkowym sprzętem. Znaczenie mają proporcje pomieszczenia, wysokość, brama, drzwi, okna, słupy, instalacje i oczywiście to, czy w garażu nadal ma stać samochód. Dlatego pierwsze pytanie nie powinno brzmieć: ile metrów potrzebuję?
Lepiej zapytać: co chcę na tych metrach robić?
Ile kosztuje siłownia w garażu?
Możesz zacząć bardzo rozsądnie. Gumowa podłoga, używany rack, porządna ławka, gryf i podstawowy zestaw obciążenia wystarczą do zrobienia poważnego treningu. Możesz też zbudować Home Gym kosztujący tyle, co dobrze wyposażony samochód.
Obie wersje mają sens. Cena zależy przede wszystkim od powierzchni, zakresu prac w samym garażu oraz sprzętu. Inaczej wygląda adaptacja gotowego, ogrzewanego pomieszczenia, a inaczej garaż, w którym trzeba wykonać podłogę, instalację, oświetlenie, wentylację, zabudowę i dopiero później wstawić sprzęt.
Nie zaczynałbym więc od pytania “ile kosztuje Home Gym?”. Najpierw ustalmy, jaki Home Gym chcesz mieć.
Najlepsza siłownia to ta, na której naprawdę trenujesz
Można zrobić perfekcyjny Home Gym. Idealnie równe rzędy hantli. Designerskie światło. Logo na ścianie. Najdroższy rack. Maszyny ustawione jak w katalogu.
Tylko po co, jeżeli nie chce Ci się tam trenować? Dobra domowa siłownia powinna trochę prowokować. Przechodzisz obok niej i masz ochotę zrobić kilka podciągnięć. Schodzisz tylko po coś do garażu i pół godziny później kończysz serię na ławce. Nie musisz czekać, aż zwolni się sprzęt. Nikt nie pyta, ile serii Ci zostało. Nie musisz nawet wyglądać jak człowiek.
To Twoja przestrzeń.
W GarageClub możemy zająć się całym procesem - od układu pomieszczenia, podłogi i instalacji, przez lustra, światło, audio i zabudowę, po dobór sprzętu oraz wykonanie indywidualnych uchwytów i elementów wyposażenia. Niezależnie od tego, czy masz osobne 40 metrów na pełnoprawny Home Gym, czy chcesz zmieścić rack obok samochodu.
POKAŻ NAM, JAK TRENUJESZ. MY ZROBIMY CI HOME GYM. A JEŚLI BĘDZIESZ Z NIEGO KORZYSTAĆ TAK CZĘSTO, JAK ZAKŁADAMY, NIEDŁUGO NAJWIĘKSZĄ SZAFĄ W TWOIM GARAŻU BĘDZIESZ TY 😄